czwartek, 15 stycznia 2015

Biga calendar and me

Perspektywa wolnych czwartków na uczelni jest cudowna! Zawsze ten piątek szybciej leci, a potem weekend. Pierwsza sesja zbliża się wielkimi krokami. Póki co jedyne co wiem to fakt, że dużo nauki przede mną. Nawet mnie to nie przeraża, będzie dobrze!
Dokładnie 6 grudnia w mikołajki odbyła się sesja do kalendarza Biga. Jak już pewnie kojarzycie współpracuje z tą siecią od blisko roku. To jedne z największych ciucholandów z Polsce, więc mój żywioł! Projekt miał na celu pokazać, że ciuchy z drugiej ręki mogą być również modne. Każda z nas była stylistą jednego ze sklepów. Naszym zadaniem było przygotowywanie 4 stylizacji na każdy tydzień.

Zwieńczeniem całości była sesja do kalendarza. To świetne, że mamy zagwarantowaną taką pamiątkę. Na sesji było dużo śmiechu, wygłupów i pozytywnej energii. Mimo początkowej spiny każda z nas odnalazła się i mamy kontakt do dziś. Wprawione z bojach wyginałyśmy się przed obiektywem, ja w 16 cm szpilkach, ah, nóżki bolały.

Kalendarzyki dostałam wczoraj, wraz z voucherem na wyjazd do spa, bo to właśnie ja wygrałam go w ostatniej części. Porywam mamę w ramach totalnego relaksu, podziękowań i lecimy. Po sesji taki weekend dobrze mi zrobi.

Cieszę się, ze ten rok również dobrze się zaczął. Dni są coraz dłuższe, do lata bliżej i bliżej. Każdy słoneczny dzień jakoś lepiej mnie nastraja. Uśmiech nie schodzi mi z buzi, chyba taki już mój urok. :)











czwartek, 1 stycznia 2015

After Christmas time - gifts!

Pewnie większość z was leży sobie ze sporym kacykiem w łóżku. Regenerujcie się, ja powspominam trochę ten świąteczny czas, który minął mi bardzo szybko. Sałatki, dobre ciasta i inne pyszności rozeszły się w mgnieniu oka, a prezenty zostały rozpakowane z prędkością światła.

Mikołaj obdarował mnie w tym roku jak jeszcze nigdy. Bardzo się cieszę, bo kto nie lubi prezentów? Mam za sobą fenomenalny rok. Czuję się wspaniale, bo jestem spełniona pod każdym względem. Jeszcze rok temu szykowałam się na swoją studniówkę, a dziś szykuje się na sesje, która nadchodzi wielkimi krokami! Snapmade sprawił nam fajną niespodziankę, zaprojektowaliśmy z Cypisem naszą własną koszulkę. Wyszło nam to śmiesznie, ale gadżet prawdziwej kociary musi być! Jestem trochę rozczarowana zdjęciem, bo jest średniej jakości. Na szczęście materiał i reszta nadruków są świetne. Jeszcze raz dziękujemy!







Reszta znajduje się na moim instagramie, który w końcu założyłam! :) Zapraszam was też na mojego snapchata, nick : patrycjagubala.

Naprawdę rozleniwiłam się. Moje słodkie 2,5 tygodnia wolnego dalej trwa, szkoda, że bliskie jest ku końcowi. Sama nie wiem czy mam jakieś postanowienia noworoczne, chyba zależy mi na tym, żeby być maksymalnie szczęśliwą każdego dnia i dawać innym uśmiech.


Kiedyś bardziej bawiłam się fotografią. Dzisiaj podrasowałam sobie nawet make - up w kilka sekund na telefonie. Jeszcze niedawno bawiłam się z takimi rzeczami po 2h, a tu proszę! Także Kochani, jeśli coś dziwnego będzie działo mi się z twarzą, albo będę wyglądać zbyt pięknie - bądźcie czujni! ;) Ah, no i nie mam szarych oczu, tylko zielone.

Odpoczywajcie dalej, ja pewnie znowu długo nie zasnę. Buziaki!

poniedziałek, 24 listopada 2014

Girl with hat

Gdybyście wiedzieli ile czasu zastanawiałam się czy kupić kapelusz... Zawsze podobały mi się nietypowe nakrycia głowy, nawet moherowe berety przerabiałam! Pewnie widzicie, że teraz już staram się trzymać określonych ram, w mojej szafie gości czerń, biel, szarość i róż. Dla kogoś to nuda, a dla mnie zestawienia pełne klasy i kobiecości. Zwykłe jeansy poszły całkowicie w odstawkę, teraz już tylko legginsy, ewentualnie marmurki.

Mam już naprawdę długie włosy. Czuje się dumna, bo bardzo o nie dbałam i myślę, że teraz to widać. Szkoda mi obecnie nawet iść podciąć końcówek, same to pewnie znacie. Nie wytrzymam zimy bez nakrycia głowy, jednak to przez nią tracimy aż 40% ciepła. Włosy pod każdą czapką bardzo się gniotą, elektryzują. Niekiedy są też 'ulizane', wrrrr, nie znoszę tego! W kapeluszu przyznam nie jest tak źle. Dodaje szyku i wielokrotnie usłyszałam komplement, czyli chyba nie ma tragedii...

Dałam za niego niecałe 50 zł. W H&M były rewelacyjne, ale kosztowały drugie tyle i miały ogromne rondo, a przecież nie chce taranować ludzi w  komunikacji miejskiej (chociaż niektórych by się przydało...). Zdjęć mam niewiele, ale sami oceńcie czy taki zakup był dobrym pomysłem. :)







piątek, 21 listopada 2014

Hello, I`m back!

Jejku, nie chce się deklarować na nic. Po prostu będę już grzeczna i zostanę z wami. Po burzy w mojej głowie zostaję przy tym co jest. Nie usuwam bloga, nie zmieniam nazwy, nie ograniczam się tylko do ciuchów. Otwierają nam się nowe możliwości, nic bez was, więc zostańcie ze mną jeszcze troszkę. :)

Kochaniiiiiii, jestem studentką! Już prawie dwa miesiące studiuje "Dziennikarstwo i komunikacje społeczną" na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Czuje się dumna, bo jednak ciężka praca była warta wymarzonych studiów. Nauka może być przyjemna, spokojnie, nic nie brałam, po prostu studiuje to co kocham! :)

Ufff, zdałam prawo jazdy! Przygoda niesamowita, ale kosztowała mnie trochę nerwów, czasu, no i pieniędzy. Było to moim małym marzeniem, więc kolejny plusik do szczęścia. Przybliżę wam ten temat jeszcze w innym poście, bo przecież nie byłabym sobą, gdybym nie miała przygód. :)

Dzieje się jak zwykle, w tym tygodniu za mną 3 kolokwia. Pozostaje mi trochę odpocząć, bo jak się okazuje sen to podstawa. Moja szafa jest odświeżona o kilka nowych ciuchów, sami będzie mogli dostrzec czy są trafione czy też nie. Były wakacje, więc i więcej selfie, no i makijażowe szaleństwa! Póki co zostawiam was z nimi, niech to będzie dobra przystawka do dalszych postów. :)
Snapchat : patrycjagubala








czwartek, 9 października 2014

Can I order a dinner?

Pierwsze zajęcia na uczelni za mną. Zero matematyki, wszystkie przedmioty związane z tym co lubię, czego chcieć więcej? Szykuję się na naukę, bo powoli zaczyna się mówić o pierwszych egzaminach, przecież nikt nie powiedział,że będzie łatwo. Zaczyna się okres, kiedy będzie mi nieustannie zimno. Termofor stanie się znów najlepszym przyjacielem razem z herbata i swetrem. Nic tylko leniuchować, a obiad się sam nie zrobi...

Z foodpanda mam do czynienia w ostatnim czasie. W końcu życie trzeba sobie ułatwiać, więc stworzenie tego portalu to strzał w dziesiątkę. Idea jest prosta, mamy tam skupione restauracje, które oferują nam swoje dania. Wybieramy je w zależności od tego na co mamy ochotę. Cena dostawy to kwestia indywidualna każdego miejsca, może być i bezpłatna. To nic trudnego!

Ja tradycyjnie postawiłam na pizze, zamówienie przebiegło błyskawicznie. Dostałam nawet smsa z potwierdzeniem, czasem oczekiwania i numerem telefonu do restauracji. Mogłam zapłacić przelewem co jest bardzo wygodne, bo nie trzeba robić rodzinnej zrzutki i szukać drobnych. Czułam się zaopiekowana i zachwycona! Zobaczcie krok po kroku jak to wyglądało. :)


Dostępne są zniżki i okazje. Pozostaje się zdecydować na co mamy ochotę, zdecydowanie jest w czym wybierać. :)







czwartek, 25 września 2014

Me and my smile

Koniec wakacji, pora na studia! Najbardziej przeraża mnie wstawanie wczesnym rankiem, ała. Mimo wszystko jest uśmiech, jest energia, ciągle są zmiany, ciągle pozytywnie! Lubię bardzo te zdjęcia, a wy? :)













środa, 10 września 2014

Cook with me, Honey!

Lubię gotować, nawet bardzo! Nie jem za dużo mięsa, ograniczam się do minimum. Często robię za to pełnoziarniste makarony z jakimś miłym dla podniebienia sosem. Nie pytajcie o szczegóły przepisów, bo gotuje na winie. Jak to rozumieć? Biorę wszystko co się nawinie. :) Domownikom smakuje, mój organizm nie wyraża sprzeciwu, chce się jeść więcej i więcej! Kochani, przedstawiam makaron pełnoziarnisty z warzywami w sosie śmietanowym z oregano, mówiąc kolokwialnie - petarda!

Potrzebujemy to co widoczne na zdjęciu ( + przyprawy! ), w pierwszej kolejności z brokuła odcinamy różyczki i podgotowujemy mniej więcej 5 minut. Na patelnie z odrobiną tłuszczu ( może być masło, oliwa ) wrzucamy cebule, potem czosnek. Błagam, nie spalcie czosnku, bo nie będzie to jadalne. Wrzucamy brokuł, cukinie, paprykę, czekamy do momentu, aż wszystko będzie miękkie, ale nie rozgotowane. Cukinia puści dużo soku, więc nie ma po co podlewać tego wodą. Nie zapomnijcie o soli, trochę jej potrzeba, żeby wszystko nabrało smaku. Dorzucamy śmietanę, ja akurat używam 18%. Dajcie temu trochę czasu, niech smaki się połączą. Na koniec odrobina pieprzu, obowiązkowo oregano. Polecam podawać z makaronem al dente ( tak się to pisze? ), efekt będzie boski!