niedziela, 13 kwietnia 2014

Say hello!

Jejuuuuu, ile mnie tu nie było! Kurcze, niestety nie ma mi kto regularnie robić zdjęć, stąd jestem tu gościem. Wracam do was naładowana energetycznie, mam parę postanowień i póki co konsekwentnie je realizuję. Czas leci, za niecały miesiąc matura, która zaczyna mi się śnić po nocach. Mam wam dużo do powiedzenia, zacznijmy od początku. Dzisiaj chce pokazać wam coś klasycznego i nowego w mojej szafie. Ogromna torba, skórzane botki, a do tego zegarek od bornprettystore.com, który będzie się prezentował jeszcze lepiej na opalonej skórze. Jest kobiecy, niezbyt duży, ale zaskakujący, możecie nabyć go TUTAJ. Wpisując kod PAT10 macie 10 % zniżki. Teraz koniec tych reklam, przejdźmy do rzeczy!

Kompletnie odmieniam swoją szafę! Założyłam konto na vinted.pl i póki co sprzedałam największe perełki z moich postów. Zainteresowanie w pierwszych godzinach było tak wielkie, że przerosło moje oczekiwania. W ciągu doby dostałam ponad 100 wiadomości i nie mogłam nadążyć z odpisywaniem! Teraz ma być tylko kobieco, tylko na wysokich obcasach i zawsze w dumnie rozpuszczonych włosach, które rosną mi jak szalone!

We wakacje porządnie zabieram się za swoje ciało. Jeśli będę wyglądać tak jak chce to oj, będzie pięknie! Potrzebuje jeszcze trochę motywacji, czasu, a najlepiej personalnego trenera, to byłoby coś! No i może w końcu rozjaśnie włosy, podobno faceci wolą blondynki...

U mnie na fanpagu jest również konkurs, gorąco was zapraszam! A teraz zdjęcia!













Zegarek - bornprettystore.com
Bluzka - No name
Wisiorek - H&M
Marynarka - Persunmall
Torba - No name
Buty - No name
Legginsy - Inna

niedziela, 16 marca 2014

My last week #1

To był tydzień przepełniony piękną pogodą i dobrym humorem. Postanowiłam, że będę teraz większość dni chodzić w spódniczkach, ostatecznie leginsach. W końcu nie po to biegam, żeby maskować efekty! Moim zdaniem żadne jeansy nie podkreślą nam wystarczająco figury. Odstawiłam już całkowicie słodkości, chemiczne produkty i inne dziwne rzeczy z mojej diety. Zmuszam się do picia zielonych soków i koktajli, które robię w domu. Próbuje się przekonać do selera naciowego, ale coś mi to nie wychodzi. Macie kilka fotek z minionego tygodnia, miłego oglądania!




W poniedziałek dostałam moją wymarzoną obudowę. Mój telefon ma wreszcie niesamowicie słodkie ubranko ze skrzydełkami. Kuc póki co poszedł w odstawkę, nie mogę się nią nacieszyć!



Bieganko, bieganko i jeszcze raz bieganko! W tym tygodniu udało mi się biegać dość regularnie, ale to też dzięki niesamowitej pogodzie. Zazwyczaj serwuje sobie pół godzinny trening + 10 minut ćwiczeń w spoczynku.



Park Jordana zaczyna prezentować się bardzo wiosennie. Spacerek wskazany! Kwitną krokusy i inne kwiaty, klimat wyjątkowy. :)



Tadam! Sukienka jest moim ostatnim łupem z second - handu. Uwielbiam ją, to zdecydowanie mój rozmiar i fason!



Słoneczny dzień i znów trening. Mój strój do biegania jest tak bardzo nieprofesjonalny, ze chyba gorzej być nie może. Za to jestem bardzo zadowolona z butów, to idealny zakup!


Omlet z papryką i parówkami ( Tak, tak, wiem, jak w ogóle mogłam to zjeść,ale może nie umrę! ) i detoks w postaci koktajlu z selera naciowego i kiwi. Ledwo to wypiłam, nie znoszę smaku selera.



Sweet foteczki ciągl dalszy, nie mogłam się powstrzymać, akurat wtedy moje włosy ułożyły się wyjątkowo dobrze, no i sukienka...







Na koniec śniadanko w postaci owoców z jogurtem i błonnikiem. Wygląd jego jest okropny, ale smakuje naprawdę nieźle! :)

piątek, 7 marca 2014

Simply and elegant

Właściwie pierwszy raz przychodzę tutaj i nie wiem co napisać. Wiem, że coś się skończyło w moim życiu, ale i coś zaczyna. Nie siedzę z paczką chipsów i colą, bo dalej jestem na diecie i chyba nie rozpaczam aż tak bardzo. Trochę tu pusto i samotnie, po trzech wspólnych latach uczę się znów żyć samodzielnie.

Kocham tulipany, są piękne. Jutro dzień kobiet, wiem, ze nie dostanę ani jednego, a to co będę oglądać to książki w bibliotece i fejsbukowe życzenia. Dzięki, lepsze to, niż nic.

Jestem silna i wierzę, że facet jest jak autobus, jak nie ten, to inny. Brzmi to niesamowicie durnie, ale taka jest prawda. Miłość, miłość, miłość, dobrze, ze już po walentynkach. Świat się nie skończył, będzie genialnie, czuje to!












Szalik - Z gazety
Płaszcz - Sh
Leginsy - No name
Buty - Kari

środa, 26 lutego 2014

My cup

Ufff! Nareszcie tu jestem! Maturalna pogoń rozkręca się coraz bardziej, a ja dalej nie mogę uwierzyć, że już pod koniec kwietnia pożegnam się z moją szkołą. W weekend miałam pilny wyjazd i zerwaną noc. Dziwny telefon nie dał mi spać, ale to temat na osobny post, wiem, że osoba, która wtedy mnie nękała teraz to czyta.

Chcę wam dzisiaj napisać parę słów o kubkach termicznych. Wiem, że wiele osób zraziło się do nich przez nieszczelność. Tanie plastiki i niestaranne wykonanie nie zagwarantowały tego co obiecywali producenci, szkoda. Przez pewien czas obserwowałam temat i przeszło 1,5 roku temu kupiłam taki kubek. Był mi potrzebny, nie ma to jak ciepła herbatka w drodze do szkoły, cudo!

Przeszukałam allegro, pobliskie sklepy i zdecydowałam, że chcę niewielki i najlepiej ciekawie ozdobiony kubek. Zdecydowałam się kupić go w Starbucksie, uznałam, że skoro serwują znakomite kawy to nie mogą pozwolić sobie na sprzedawanie nietrwałych gadżetów. Niestety, nie było białego, wybrałam czarny, dość klasyczny. Uśmiechnięta sprzedawczyni zagwarantowała, że jeśli będzie przeciekał mogę go wymienić przy okazaniu paragonu. Co więcej przy zakupie kawy i okazaniu kubeczka macie o złotówkę tańszy napój.

Mój kubek ma pojemność 300 ml. Nie ma rączki, ale jego opływowy kształt powoduje, że idealnie dopasowuje się do kształtu dłoni. Co więcej, posiada gumową podstawkę dzięki czemu jest bardzo stabilny. Nie wymaga wysiłku przy otwieraniu i trzyma ciepło do 2h. Zapłaciłam za niego ok. 40 zł i jestem bardzo zadowolona.

Oczywiście, ma on swoje wady. Zamknąć go mogę na dwa sposoby, otworem w stronę loga lub gwiazdek. Jeśli zamknięcie będzie zwrócone w stronę gwiazdek, napój przecieka. Raz, ale to niestety przez moją głupotę zalałam sobie plecak. Ułożyłam nieszczęśliwie kubek przy książce, która odbezpieczyła go i miałam powódź. Drugim razem wlałam gazowane picie, naprawdę trzeba być mną...

Wiem, że kubki za 6,99 zł czy nawet 15 zł nie zdają swojego egzaminu. Na to samo wyjdzie jak użyjecie zwykłego, nie termicznego i wyjdziecie z domu. Mój mogę trzymać nawet otwarciem ku dołowi, nic się z nim nie stanie. Popatrzcie jak wygląda mój po takim czasie użytkowania, jak nowy!











czwartek, 13 lutego 2014

The cutest gloves in the world!

Przychodzę dzisiaj do was z najsłodszymi rękawiczkami na świecie i dobrą pogodą. Dodatnia temperatura sprawiła, że założyłam kożuszek, który okazał się być bardzo ciepły! Było mi milutko i przyjemnie, aż wybrałam się na małe zakupy! Cała masa słitaśnych dodatków uczyniła mój dzień jeszcze bardziej kolorowym.

W sumie nie wiem co gorsze, kończące się ferie czy jutrzejsze walentynki? Strasznie leniuchowałam przez te dwa tygodnie, a powrót do szarej rzeczywistości będzie bolesny. Ten czas tak szybko leci, zaraz marzec, naprawdę?!

Oglądajcie te pokręcone zdjęcia, ja życzę wam miłego wieczoru. Nie zapomnijcie polubić mojego fanpage`a za który nareszcie się wzięłam i się dzieje! Dziękuję wam za masę wsparcia i energii!















Okulary - Sh
Kolczyki - No name
Szalik - Sh
Kożuszek - Sh
Leginsy - No name
Buty - Centro